31 stycznia 2016

Podsumowanie stycznia 2016

Drodzy Czytelnicy Mojego Bloga! 

Miło mi poinformować, że od tego roku postanowiłam wprowadzić nowy cykl postów na moim blogu. Będą to tzw "podsumowania miesiąca", czyli będę w nich pisać jak mi minął miniony miesiąc. Co zrobiłam? Czy coś udało się osiągnąć? Co zaplanowałam na kolejny miesiąc i takie tam różne moje myśli, przemyślenia i rozważania :D Zapraszam do poczytania. 



Styczeń jest moim najmniej lubianym miesiącem. Jakoś nie dzieje sie u mnie dużo w styczniu zazwyczaj. Jest to czas, kiedy po intensywnym okresie świąteczno-sylwestrowym, mogę w końcu zacząć myśleć nad postanowieniami noworocznymi, których listę przedstawiłam W TYM POŚCIE. Umieściłam też go po prawej stronie bloga, żeby łatwo mieć dostęp do mojej listy i patrzeć, co udało mi się już zrealizować. 


Niestety jeszcze nie udało się znaleźć nowej pracy, ale to nie znaczy,że nic nie zrobiłam w tym kierunku. Już 4 stycznia byłam umówiona na 2 rozmowy kwalifikacyjne, niestety z marnym skutkiem, ale zawsze taki początek roku bardzo cieszy. Może to coś oznacza dobrego. Oprócz tego byłam na takim próbnym dniu w pewnym biurze, nawet zapłacono mi za to, jednak nie oddzwonili potem, że mnie chcą. Byłam też w zeszłym tygodniu w innym miejscu, gdzie miałam wpisywać tylko dane do komputera, obiecali,że zadzwonią jeszcze tego dnia, ale telefonu do dziś się nie doczekałam. 

Zastanawiałam się, czemu nie przyjęto mnie do takich prostych prac. Nie wymagały one jakiegoś wielkiego doświadczenia - byłam pozytywnie nastawiona, wydawało mi sie, że dostanę chociaż tą ostatnią pracę, ale nie :( Nie wiem już jak szukać tej pracy, straciłam chyba znowu poczucie własnej wartości, nad którą tyle czasu pracowałam. W jednym z tych miejsc powiedziano mi nawet, że może przyczyną braku pracy jest to, że brak mi pewności siebie :( I chyba ta osoba miała rację. Bo byłam już na setkach rozmów kwalifikacyjnych i tylko do empiku mnie przyjęto w grudniu. Żadna inna rozmowa nie zakończyła się pomyślnie. A próbowałam w różnych zawodach, w różnych miejscach, jednak chyba nie potrafię dostatecznie pokazać siebie na tych rozmowach. Wydaje mi się, że potrzebuję teraz bardzo wsparcia psychologicznego, jakichś mądrych porad, które mówią o tym, jak odnieść sukces w życiu, jak być silnym i mieć większą pewność siebie. Jeśli ktoś z Was czytał jakąś dobrą książkę o tym to napiszcie mi w komentarzu poniżej, każda rada jest dla mnie na wagę złota. 

To tyle odnośnie pracy, bo styczeń dużo poświęciłam na szukanie pracy. Ale nie tylko. Udało mi się też znowu otwierać na ludzi, właściwie to ci ludzie zaczęli się otwierać na mnie. Cieszę się, że w trudnych dla mnie chwilach mam na kogo liczyć. Nawet odezwała się do mnie koleżanka ze szkoły, której dawno nie widziałam, zaprosiła mnie do siebie, tam by mi pomogła trochę popracować nad moim wyglądem, makijażem i nie tylko :) Na pewno skorzystam z zaproszenia. Oprócz tego, jestem chyba na dobrej drodze, żeby zyskać nową przyjaciółkę, z którą wybieram się niedługo na spektakl ;)


Oprócz tego w lutym czeka mnie koncert Bajmu z przyjaciółką Moniką <3 To będą cudowne Walentynki i nie będę wreszcie sama w to święto :D 



Oprócz tego zaczęłam nowe hobby ;) Zaczęłam zbierać znaczki, ale nie byle jakie, tylko z ptakami :D To dzięki Sarze, która przysłała mi piękne znaczki z sowami wraz z pocztówką z Nowego Jorku ;) Tzn już wcześniej myślałam o zbieraniu znaczków, ale sądziłam, że to jest hobby takie bardziej dla starszych ludzi, głównie panów - jak zaszłam do sklepu filatelistycznego w Warszawie to sami starsi panowie byli przede mną ;)



Kupiłam na początek właśnie takie śliczne znaczki z sowami. Ale nie będe wklejać ich do klasera, tylko postanowiłam zrobić coś orygnalnego - chcę stworzyć swój własny atlas ptaków. 

Oto jego pierwsze strony





Tak się nakręciłam, że zaczęłam szukać jakichś pięknych (i nie drogich - nie chcę wydawać zbyt dużo pieniędzy na znaczki) znaczków ptaków i natkęnłam się na takie fajne pakiety po 50 i 100 znaczków tylko z ptakami w pewnym sklepie filatelitycznym w Warszawie. W przyszłym tygodniu tam pojadę :D Czekają mnie w takim razie długie przyjemne wieczory z ptasimi znaczkami i opisywaniem każdego gatunku ptaków. 
Więcej o nich opowiem, jak już będę je miała. 

Oprócz tego w styczniu zastanawiałam się jak tu ulepszyć swojego bloga i jak go bardziej rozpromować. Często wchodzę na inne blogi i widzę, że tam jest pod każdym postem bardzo dużo komentarzy. Oczywiście dziękuję Wam - tym, którym się chce tutaj czytać i cokowiek pisać - dziękuje z całego serca. Chcę jednak mieć jeszcze więcej czytelników i nie wiem jak mogę ich zdobyć. Może macie jakieś sprawdzone sposoby? Nie żebym pisała bloga tylko po to, żeby mieć jak najwięcej wspisów pod nim, ale lubię czasem poczytać co inni o tym myślą, lubię fajne, mądre (bez hejtu) dyskusje :D

To tyle na dziś. Miłego dnia !!!

26 stycznia 2016

3 NOWE POCZTÓWKI + TEA BOOK TAG

Kochani!

Co u Was? Jeśli nudzi Wam się to zapraszam do poczytania mojego bloga :) Na dziś przygotowałam dla Was taki podwójny post, czyli 2 w 1. Najpierw pokażę Wam 3 moje nowe pocztówki do kolekcji, a potem czeka na mnie TAG książkowy, bowiem zostałam nominowana przez KittyAilla do Tea Book TAGu :)

Zapraszam więc do czytania i oglądania!!!


3 NOWE POCZTÓWKI 

Kochani, niedawno zaprezentowałam Wam moją małą kolekcję kartek, które zbieram sobie na pamiątkę z różnych miejsc, które odwiedziłam. Pod tym linkiem możecie sobie przypomnieć moją kolekcję ;)
 http://piosenkajestdobranawszystko87.blogspot.com/2016/01/moje-pocztowki.html

Jednak w ostatnim czasie moja kolekcja wzbogaciła się o kolejne 3, oto one:

1. BYDGOSZCZ 


Tą piękną pocztówkę otrzymałam od Marceliny, DZIĘKUJĘ CI BARDZO :) 

W Bydgoszczy miałam przyjemność być tylko raz, w 2011 roku, w maju, na koncercie Roberta Janowskiego. Jednak wtedy właśnie zapomniałam kupić pocztówki, za dużo emocji wtedy było. I tak się zastanawiałam skąd by tu wziąć kartkę z tego miasta. Dla mnie pocztówki są właśnie ważną pamiątką, może to dziwne, ale w ten sposób jakoś sobie dokumentuję, co zwiedziłam. Mam owszem kilka znajomych osób z Bydgoszczy ale pomyślałam, że głupio mi prosić. Aż tu właśnie Marcelina, z bloga http://przewodnik-po-dietetyce.blogspot.com/, którego serdecznie Wam polecam, przysłała mi kartkę z tego miasta :) Bardzo Ci dziękuję. Na pewno odwiedzę Twoje miasto raz jeszcze i zwiedzę go dokładniej. 

2. NEW YORK CITY 


Pierwszy raz w życiu doczekałam się nawet pocztówki z Nowego Jorku!!! Z Ameryki :D Dziękuję Sawatka. Dzięki Tobie chociaż "kawałek" Ameryki mogę mieć w swoim domu :) Nawet dostałam piękną kopertę z moim ulubionym motywem (ptaki - tu sowa, prawdopodobnie uszatka ;), ale nie widzę jej w całości to nie dam głowy czy to na pewno ten gatunek. Wybaczcie, ale ja już tak mam, że jak tylko widze jakiegoś ptaka to potrzebuję rozpoznać "jaki to gatunek" ;)). 

Dodatkowo, niedawno, kupiłam sobie kalendarz ścienny na nowy rok i z takim samym widoczkiem jak na pocztówce :D A do tej pory jakoś specjalnie nie ciągnęło mnie do Stanów, a może jednak jakaś podświadomość mnie tam ciągnie. 

3. WARSZAWA


Może się zdziwicie, ale pierwszy raz mam też w swojej kolekcji pocztówkę z Warszawy ;) Jakoś nie pomyślałam wcześniej by kupić sobie kartkę z Warszawy. Zwykle jak kupowałam to komuś żeby wysłać i tak szukałam właśnie ładnych kartek dla Sary i Marceliny i natkęłam się również na taką...przedstawiającą 3 warszawskie Syrenki :D I ta pocztówka nawet mnie samą zaskoczyła, bo nawet nie wiedziałam,że mamy aż 3 pomniki syrenek. Tą ze Starówki znałam, tą z Powiśla też, ale tej z ulicy Karowej, to przynam się szczerze, ze nie, choć wiele razy byłam na tej ulicy. Niedawno miałam okazję być na Karowej, bo jechałam tam do lekarza, i patrzę...jest i syrenka.! :D Dobrze wiedzieć. 


To tyle z moich nowości pocztówkowych. 

Teraz czas na Tea Book TAG 

1. Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk....

Moją ulubioną książką - klasykiem, którą mogłabym uznać za "książkową czarną herbatę" jest z pewnością "W Pustyni i w Puszczy" Henryka Sienkiewicza. Już od bardzo dawna lubię tą powieść, a razem z "Anią z Zielonego Wzgórza" zapoczątkowały u mnie pasję do czytania. O "Ani.." już kiedyś trochę pisałam, nie wiem też czy można ją uznać za klasykę, ale Sienkiewicza już na pewno tak, przecież jest jednym z polskich noblistów z dziedziny literatury. Mimo iż początek książki jest trochę nudny, ale za to jak już jest w niej "etap puszczy", to bardzo lubię. Wtedy czytelnik może się przenieść do dzikiej Afryki, pełnej zwierząt, takich jak lwy czy słonie. Nawet jeden z nich - King, został przyjacielem Nel ;) Uwielbiam tą książkę właśnie z dwóch powodów - akcja dzieje sie w Afryce - kontynencie, który od dawna mnie fascynuje, jako miłośnika zwierząt. Mogę też śmiało powiedzieć, że (trochę też dzięki filmom "W Pustyni i W puszczy" no i piosence Beaty "Rzeka Marzeń") wiem, że w życiu nie można się nigdy poddawać, ważny jest w życiu cel, nasze marzenia. Trzeba być w życiu dzielnym. Zawsze powtarzałam sobie, że chcę być w życiu "tak dzielna jak Staś" ;) A jeśli czasem płakałam z bezsilności, to mówiłam sobie tak jak Nel, że "to nie łzy, to tylko oczy mi się pocą" - jakoś tak mniej więcej brzmiał ten cytat. 



2. Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy niej zasnęłam...

Hm...nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek zasnęła przed książką, ale były takie, przy których była blisko ;) Np bardzo nudzą mnie książki Beaty Pawlikowskiej. Co prawda uwielbiam książki podróżnicze, większość z nich raczej mnie nie przynudza, bo lubię czytać o ciekawych miejscach. Jednak książki Pawlikowskiej mnie nieco nudzą. Może nie natrafiłam na odpowiednią. Przeczytałam jej 3 książki - "Blondynka na safari", "Blondynka na Czarnym Lądzie" i "Blondynka w Chinach". Nie przekonały mnie jakoś te książki. Zwłaszcza ta pierwsza, w której za dużo rozpisała się na temat jakiegoś chłopaka, który bardzo bał się zwierząt, szczególnie likaonów, i dziwiła się jak taka osoba może podróżować po Afryce. Mnie to nawet trochę wkurzyło ponieważ zwierzęta, zwłaszcza te dzikie, są niebezpieczne. To nie to samo co nasze psy i koty, a i te potrafią nieraz ugryźć, podrapać. mają naturę drapieżników, więc nic dziwnego. Tym bardziej likaony - takie dzikie psy w Afryce, trochę podobne do hien. Nigdy nie wiadomo, jak się zwierzę zachowa. Nie tylko dotyczy to drapieżników. Np słonie czy hipopotamy też są niebezpieczne. Nawet opiekunka słoni, Daphe Scheldrich, która od lat zajmuje się osieroconymi słoniątkami, nieraz została "potrubowana" przez swoich podopiecznych, przez co leżała w szpitalu. To normalne, że człowiek się boi zwierząt. Nawet pracownicy zoo nie zawsze są bezpieczni. Przepraszam, że się trochę rozpisałam na ten temat. Powinnam zrobić oddzielny post o tym :)
Wracając do Beaty Pawlikowskiej, mam wrażenie, że ona chyba więcej czasu spędza na pisaniu książek niż na podróżach. Ciągle w księgarniach (na półkach pt "literatura podróżnicza" zawsze dominują jej książki). :D

3. Herbata czerwona pu-ehr, czyli taka, w której bohaterowie się przemieszczają...

Mogę Wam polecić bardzo fajną, lekką książkę - idealną na wakacje. Co prawda mamy styczeń, ale polecam już teraz rozglądać się za książkami na lato ;) Jest to książka "Wakacje w Europie" Marilyn Brant. Jest to powieść w której młoda dziewczyna z Ameryki, trochę znudzona swoim dotychczasowym życiem, postanawia wyruszyć do Europy wraz z jej ciocią i...znajomymi cioci ;) Początkowo Gwen (główna bohaterka) czuje sie zagubiona i osamotniona wśród tej grupy osób podczas wycieczki. Jednak z czasem, wraz z każdym odwiedzanym miejscem, próbuje sobie wszystko poukładać, poznaje nowych ludzi, którzy wcale nie są tacy "sztywni" jak na seniorów przystało. Polecam wszystkim, bardzo zabawna książka dla każdej kobiety ;)

4. Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi...

Jest pewnie autor, który napisał bardzo fajne książki, podróżnicze, a jakoś jest mało znany. Zachęcona pozytywnymi opiniami na lubimyczytac.pl - wypożyczyłam książkę "Zapiski z małej wyspy" Billa Brysona. I zachwyciłam się tym autorem. Bill Bryson w bardzo zabawny sposób opowiada o swoim życiu na wyspach czyli w Wielkiej Brytanii. Autor przez jakiś czas mieszkał - opowiada w niej o życiu Brytyjczyków, o ich zwyczajach oraz miejscach, które autor odwiedził i poleca odwiedzić innym. Oprócz tej książki czytałam jeszcze jego książkę "Śniadanie z Kangurami", gdzie w przezabawny sposób opowiada o tym, jak mieszkał kiedyś w Australii :D 





5. Herbata biała, czyli książka niezasłużenie popularna...

Pierwsze co mi przyszło do głowy to cała saga "Zmierzch" :D W 4 tomach w kółko przewija się ten sam temat :) Już miałam skończyć na drugim tomie, ale łudziłam się, że może chociaż w ostatniej części coś będzie się działo. Ale nie. Wg mnie "Zmierzch" jest niezasłużenie tak popularny,często "stawiany" obok "Harrego Pottera, w sumie nie wiem dlaczego. Ale do Pottera to sie nawet nie równa ani trochę. Nie mam nic przeciwko książkom o wampirach, właśnie chciałabym,żeby w tym "Zmierzchu" choć trochę powiało grozą, niebezpieczeństwem. Ale wampiry chodzące do szkoły? Tak normalnie? za dnia? Jeżdżący samochodami? Do tego nie jedzą ludzkiej krwi, tylko polują na zwierzęta? Trochę coś nie pasowało mi to. I ta irytująca Bella. Aż szkoda mi było Charliego i Jacoba :( 

6. Herbata Yerba Mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła...

Hm..w tej chwili nie potrafię sobie takowej przypomnieć. Może to być też wspomniane wcześniej w Pustyni i w Puszczy, której właśnie nie lubię początku, wolę już tą część jak Staś i Nel uwolnili się od tych Arabów, czyli gdy Staś ich zabił i mogli wyruszyć dalej by szukać swoich ojców. 

7. Herbata ziołowa, czyli książka którą czytano mi na dobranoc...

O ja bardzo lubiłam wszystkie baśnie, które rodzice czytali mi na dobranoc... Andersena, Braci Grimm i inne. Bardzo lubiłam też sama czytać, np wiersze Juliana Tuwima czy Jana Brzechwy :) Moją ulubioną baśnią Andersena jest ta o Brzydkim Kaczątku ;)


8. Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka...

No właśnie polecam wam "Wakacje w Europie" Marylin Brant oraz książki Billa Brysona. Oprócz tego mogę Wam polecić biografię/autobiografię Jacka Cygana - "Życie jest piosenką" - to bardziej dla kogoś kto kocha muzykę, ale nie tylko. Pan Jacek jest moim ulubionym tekściarzem i ma bardzo fajne poczucie humoru. 
Więcej o tej książce pisałam TUTAJ

9. Ice Tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach. 

Taką książką, która ostatnio zmroziła mi krew w żyłach jest powieść kryminalna Camilli Lackberg "Kamieniarz". Pisałam więcej o niej w tym poście

10. Herbata rozlana, czyli kogo Nominuję..

KAROLINA G
KINGWAY KINGA 
SAWATKA
MARCELINA 



23 stycznia 2016

Singielka

Cześć!

Dziś chciałam Wam polecić pewien serial, który ostatnio bardzo przypadł mi do gustu. Mowa o serialu "Singielka" emitowanego w TVN. 
Przy okazji opowiem Wam trochę o moich doświadczeniach i przeżyciach jako singielki, jak to ze mną było i jest. Potrzebuję dziś napisać na ten temat, mam nadzieję, że kogoś zainteresuje, ale dziś przede wszystkim dla siebie bo potrzebuję (trochę pod wpływem tego serialu) wyrzucić to z siebie. 


Jak wiecie, z poprzednich postów, lubię oglądać telewizję, ale jakąś specjalną fanką seriali nie jestem. Bardziej preferuję programy muzyczno-rozrywkowe oraz przyrodnicze i podróżnicze typu "Kobieta Na Krańcu Świata", "Boso Przez Świat", czy programy kulinarne np Roberta Makłowicza. Mało seriali oglądałam - "Rodzina zastępcza", kiedyś "Na dobre i na złe" (teraz już nie), "Julia" czy "Brzydula". 



Jednak serial "Singielka" zainteresował mnie już ze względu na sam tytuł. A po drugie - jest w nim fajna obsada bohaterów - Julia Kamińska i Filip Bobek - znani mi wcześniej z Brzyduli, zachęciła mnie do jego oglądania. Co prawda nie oglądałam od początku, w tv, tylko w Internecie na TVN Player - gdzie można od początku obejrzeć serial. 

Więc zaczęłam oglądać. I już po pierwszym odcinku poczułam, że ten serial jest inny, może dlatego, że opowiada trochę moją historię. 

Jeśli jesteście ciekawi, tutaj pod linkiem, jest filmik z pierwszego odcinka serialu "Singielka" http://player.pl/seriale-online/singielka-odcinki,3784/odcinek-1,S00E01,53094.html




"Singielka" opowiada o pewnej dziewczynie - Elce, która jest tytułową singielką ;) nawet się trochę rymuje.
Singielka ma dobrą pracę, w redakcji, jest ładną, fajną dziewczyną, ale mieszka sama. Nie może sobie znaleźć mężczyzny swojego życia. Dodatkowo jej mama ciągle się o coś przyczepia do niej. W pracy również nie jest kolorowo, ma problemy z szefową, pisze artykuły, których nie potrafi docenić. Elka ma również siostrę, Natalię, którą z kolei mama chwali, ceni za to, że niedługo weźmie ślub. Matka obu córek nie traktuje ich w równym stopniu, dlatego Elka czuje się gorsza. Zarówno w rodzinie, jak i w pracy. Umawia się z chłopakami, ale nie wychodzi jej to (jestem dopiero na 9 odcinku, więc nie wiem co będzie dalej, piszę tylko to, co do tej pory obejrzałam). Traktują ją jak kumpelkę, dobrą koleżankę, a nie dziewczynę, kobietę! 

Śledząc losy głównej bohaterki (i innych też) mam wrażenie, że dużo mnie łączy z Elką. Ja również jestem singielką. Od zawsze byłam i jestem. Nie wiem, dlaczego tak wyszło, ale wyszło. Przy czym nie jestem singielką z wyboru :( Tak życie mi się ułożyło. Przez wiele lat zastanawiałam się, czemu nie mogę sobie znaleźć drugiej połówki. Inne koleżanki mają chłopaków, mogą chodzić na randki - do restauracji, do kina, na koncerty, do teatrów, mogę jechać razem na wakacjach, mają kogoś kto ich kocha, kto może ich przytulić w trudnych chwilach i cieszyć się z sukcesów. Ja wprawdzie mam przyjaciół, którzy ze mną są, choć teraz często też nie mam z kim wychodzić, spotykać się, czy wspólnie pójść na zakupy. Dlatego zawsze czekam na koncerty, na nagrania Jaka to melodia? i inne okazje, gdzie mogłabym spotkać bliskie osoby. 



Dawniej nie narzekałam jakoś specjalnie na samotność bo miałam co robić, chodziłam do szkoły, zawsze tam miałam znajomych, chodziłam do nich do domu, oni do mnie, zawsze się wspólnie uczyliśmy. Potem na studiach też jakoś tego nie odczuwałam. Po studiach również - miałam pracę i też byłam z ludźmi. 

Ostatni czas przyniósł mi trochę smutnych wydarzeń w moim życiu. Odeszły ważne i bliskie dla mnie osoby. Nie tylko mam na myśli śmierć dziadków i mojego przyjaciela Adasia. Straciłam też kilka osób, które wydawały się mi bliskie, przestały się przyjaźnić, mimo iż im zaufałam. Poczułam, że tak naprawdę nie mam przy sobie nikogo bliskiego. Owszem mam bliskie osoby, które poznałam dzięki programowi Jaka to melodia? lub tych, z którymi jeździłam na koncerty ulubionego zespołu, ale wszystkie te osoby mieszkają daleko, nie możemy się często widywać. A nawet jak ja miałam dużo wolnego czasu to nie miałam pieniędzy na częste podróże. Nigdy też nie miałam okazji pojechać gdzieś dalej, za granicę. Choć marzy mi się np wyjazd do Paryża albo do Włoch. Ale nawet nie mam z kim :( 

Dlatego w ostatnim czasie dużo czasu spędzałam w Internecie, tu poznałam dużo fajnych osób, uwielbiam rozmawiać, pisać do nich. Mam poczucie, że mimo wszystko te osoby są blisko. Jednak tutaj w Warszawie jak chodzę gdzieś na spacer to głównie sama lub z siostrą, czasem są fajne koncerty tutaj a ja też nie mam z kim iść ani do kina. A samemu nie jest tak fajnie. Kilka lat temu wybrałam się na koncert mojego ulubionego Andrzeja Piasecznego, ale byłam sama. I nie ukrywam,że płakałam po cichu podczas koncertu, bo mimo pięknej, ulubionej muzyki, poczułam się samotna, nawet wśród tylu ludzi. 



Jednak w tym roku postanowiłam nie użalać się tak nad sobą. Pogodziłam się z tym,że nikomu się nie podobam, choć nie mam już kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Chciałabym po prostu znów żyć aktywnie, jak kiedyś, za czasów studenckich. Nie mogę tylko siedzieć w domu, przed komupterem i płakać. Chcę częściej spotykać sie z tymi bliskimi osobami, które poznałam w Internecie, a mam ich kilka, pisałam o nich kiedyś. Chcę też aktywniej szukać pracy. Będę sama dzwonić na oferty pracy a nie czekać na ich odzew. Nie boję się już zmierzyć ze swoim życiem. Chcę raz na zawsze pożegnać się z moim smutkiem i samotnym życiem. Nie wiem, czy znajdę kiedyś kogoś, kto będzie chciał dzielić ze mną życie. Ale chcę sama sobie pokazać, że życie singielki wcale nie musi być nudne i smutne. 

Mam nadzieję, że jak będę robić za rok takie podsumowanie roku 2016, że będzie to rok aktywny i w pełni szczęśliwy. Bardzo dawno nie czułam takiej siły w sobie do zmiany! Trzymajcie kciuki, jeśli możecie :)



20 stycznia 2016

Co mi daje pisanie bloga?

Dzisiaj na blogu, trochę z racji braku innych pomysłów na posty, pomyślałam, że czas trochę podsumować i napisać co tak właściwie powoduje, że lubię tutaj pisać. Może ktoś akurat rozpoczyna przygodę z blogowaniem albo planuje, ale się waha. Może kogoś te słowa zachęcą do podjęcia decyzji o pisaniu bloga. 

Jak to się wszystko zaczęło? 

Pomysł na pisanie bloga zrodził mi się już bardzo dawno, mniej więcej tak, jak rozpoczęłam studia - na przełomie 2006/2007 roku. Wiedziałam, że bardzo lubię pisać i chcę jakoś pokazać i przekazywać innym to, o czym myślę, ale też wiedzę na tematy, które mnie interesują np o zwierzętach lub pokazywać Wam fajne miejsca w Warszawie. 




Większość ludzi, szczególnie dziewczyn, z mojego pokolenia, pamięta z pewnością czasy zwykłych papierowych pamiętników. Każda z nas miała taki swój zeszyt, w którym zapisywała wydarzenia dnia codziennego. Prawie każda. Ja nie miałam takiego. Prowadziłam pamiętnik ale taki do wpisywania się oraz złote myśli. Jednak bardzo lubiłam pisać listy do koleżanek. Nie wiem czemu, ale bardzo lubię opisywać coś komuś, opowiadać. Nie tylko samej dla siebie. Moje listy miały nieraz gigantyczne ilości stron :D Jednak z czasem ta tradycja jakoś przeminęła. 

Potem zaczęła się "era portali społecznościowych" :D - najpierw była Nasza Klasa, potem forum Bajmowe, potem Facebook - w tych wszystkich miejscach zaczęłam poznawać nowe, fajne osoby - głównie takie, z którymi mogę dzielić się moją pasją do muzyki :) W związku z tym pisałam dużo maili do tych osób, do dziś piszę - teraz już nie tylko przez pocztę ale też czaty na FB. Nie wiem, z czego to wynika, ale mam taką potrzebę dyskusji i wypowiadania się. 



Wiele osób też radzi mi, że nadawałabym się do pracy jako nauczycielka albo właśnie przewodnik po Warszawie. Pamiętam jak byłam na dniu otwartym mojego liceum i moim zadaniem było oprowadzanie kandydatów po mojej szkole. Wtedy nawet jedna pani nauczycielka powiedziała, że dobrze mi idzie takie oprowadzanie i opowiadanie :) 

POCZĄTEK BLOGOWANIA 

Więc zaczęłam myśleć o pisaniu bloga. Co prawda wcześniej pisałam bloga o Bajmie - moim ulubionym zespole. 

Jeśli ktoś chciałby tam zajrzeć, to zapraszam pod ten link


Jednak po jakimś czasie brakowało mi tematów do pisania oraz czytelników. Pisałam głównie sama dla siebie. 

Z czasem jednak założyłam sobie bloga fotograficznego (fotobloga), w którym wrzucałam swoje zdjęcia. Jednak po kilku miesiącach i tego mi się odechciało. 



Potem pomyślałam, że mogłabym na blogu pisać recenzje przeczytanych przeze mnie książek. Jednak też zabrakło mi motywacji i blog usunęłam. Wtedy pomyślałam, że blogi to chyba nie dla mnie. Do tego potrzeba dużej cierpliwości, której mi brakowało. 

Na pewnej rozmowie kwalifikacyjnej....

Pewnego razu, na początku stycznia 2014 roku zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy w telemarketingu.  Nie wiem, czemu się zgłosiłam do takiej pracy, ale wiadomo - tonący brzytwy się chwyta :D Jechałam wtedy na Mokotów tramwajem i miałam pechowy poranek, bo złapał mnie kanar :( bo jechałam na ulgowym bilecie, choć powinnam na normalnym, ale ceny warszawskich biletów są wysokie i nawinie sądziłam, że może jakoś się uda przejechać. Jak widać, nie da się :D. Z tego powodu zestresowałam się jeszcze bardziej na rozmowie, a zależało mi wtedy na tej pracy. 



Kiedy już siedziałam w pokoju z panią, która mnie przepytywała, nie potrafiłam wydobyć z siebie odpowiednich słów, żeby przekonać, że nadaję się do tej pracy. Opowiadałam wtedy o wszystkim, w ogóle pierwszy raz byłam na tak długiej rozmowie o prace, trwała z pół godziny a może i dłużej. Pani wypytywała mnie też kim widzę się za 5 lat, w jakiej pracy. Odpowiedziałam wtedy, że albo w redakcji czasopisma (najlepiej podróżniczego lub o zwierzętach lub o zdrowym stylu życia itd) albo w zoo. I wtedy ta pani dała mi dwie rady - żebym zaczęła wolontariat w zoo oraz prowadzić bloga. Dzięki wolontariatowi będę mogła z czasem dostać pracę w zoo, a dzięki blogowi z czasem może ktoś dostrzeże moje umiejętności i zechce ze mną współpracować ;) 

OD SŁÓW DO CZYNU

Po wyjściu z tego miejsca wybrałam się na długi spacer i zastanawiałam się nad tym, co usłyszałam. I doszłam do wniosku, że to wcale nie taki głupi pomysł. Z tym zoo i z blogiem. Może tym razem się uda...planowałam od tamtej wiosny (2014), ale niestety, odeszli wtedy moi kochani dziadkowie :(. Bardzo przeżywałam wtedy i nie mogłam się pozbierać. Dopiero w wakacje 2014 pojechałam do zoo, do azylu,w którym miałam praktyki o przyjęcie na wolontariat. Jaka byłam szczęśliwa, kiedy wracałam wtedy tramwajem z zoo i cieszyłam się, że będę wolontariuszką w zoo :D byłam tak szczęśliwa, jakby dostała prawdziwą płatną prace :D 



Niedługo potem, pod koniec wakacji, w sierpniu dostałam się do Jaka to melodia? i jakimś szczęśliwym zbiegiem okoliczności dotarłam wtedy do finału, dzięki czemu mogłam wystąpić w kolejnym odcinku, którego nagranie było dopiero we wrześniu. Wtedy też między moimi odcinkami, będąc w pełni szczęścia :D, postanowiłam na dobre rozpocząć pisać bloga, którego właśnie czytacie. Nazwałam go "piosenkajestdobranawszystko" - bo tą piosenką zaczynał się mój odcinek JTM? i pomyślałam, że u mnie właśnie jest tak, jak w tej piosence. Nie umiem żyć bez muzyki, bez piosenek. Ten tytuł bloga można też interpretować inaczej - skoro piosenka jest dobra na wszystko, to i mój blog może taki być :) Chciałam, żeby był różnorodny, tak jak ja. Nie tematyczny - bo z czasem może zabraknąć weny twórczej. A wtedy pojawia się chęć na napisanie czegoś na inny temat. Dzięki temu blog może służyć zarówno mi jak i innym. Ja dzielę się z Wami - trochę swoim życiem, bo uważam,że może jakieś rady lub doświadczenia moje kogoś wesprą, dodadzą sił. 
Na blogu nie brakuje też muzyki, chętnie opowiadam się i dzielę moimi ulubionymi piosenkami i artystami. Piszę też o Warszawie - moim mieście, bo chcę Wam przedstawić stolicę nie taką, jaką zazwyczaj ludzie widzą - przepełnioną nowoczesnymi wieżowcami, korkami, śpieszącymi się ludźmi i wiecznym tłokiem w autobusach. Chcę i lubię opowiadać o miejscach, które są czasem mało dostrzegalne w mieście ale też ważne, np warszawskie Powiśle i Mariensztat (tuż obok starówki ale jakoś mniej odwiedzane), albo Park Szczęśliwicki z pięknym jeziorkiem i inne takie miejsca. Oprócz Warszawy pisze dla Was o miejscach, które odwiedziłam, w których jadłam w czasie podróży. Może ktoś się zainteresuje. Widzę, że dużo osób zagląda tu na post dotyczący tego, co i gdzie dobrego zjeść w Rzeszowie albo w Toruniu i miło mi, że komuś mogę się przydać tym blogiem. 



Nie brakuje u mnie też postów zoologicznych (choć dawno akurat takowego nie pisałam, ale wszystko w swoim czasie). Opowiadam o mojej pracy w azylu, trochę też o moich przyjaciółkach, znajomych, o ważnych dniach i chwilach w moim życiu. Tematów mi zazwyczaj nie brakuje, tylko czasu na dłuższe pisanie. Mam nadzieję, że przez ten rok będziecie równie często zaglądać tu na bloga. Dziękuję tym, którzy tutaj lubią zaglądać, tym częściej i tym rzadziej zaglądającym. Chciałam właśnie, żeby ten blog był dla każdego, żeby każdy z Was mógł znaleźć w nim coś dla siebie, interesujące tematy. 

NOWE ZNAJOMOŚCI

Blog, oprócz samego pisania postów, dał mi również możliwość poznania nowych osób, które często piszą mi miłe słowa pod nimi. Lubię właśnie jak ktoś pisze dłuższe, ciekawe wypowiedzi, wtedy wiem, że kogoś faktycznie zainteresowało to, o czym pisze, a nie robi tego tak (za przeproszeniem) "na odwal się, byle napisać komentarz" :D Dzięki niektórym osobom mogę też wznowić wymienianie się pocztówkami :) Już nawet wysłałam do kilku osób i otrzymałam od nich również piękne kartki. Postaram sie Wam wysyłaś pocztówki przy okazji moich podróży. Jakby ktoś jeszcze miał chęć to proszę napisać swój adres na mojego maila: anusiawawa87@gmail.com lub aniaa68@poczta.onet.pl 

A jak zaczęła się Wasza przygoda z blogiem? 



18 stycznia 2016

Warszawskie Legendy

Witam! 

Dzisiaj przygotowałam dla Was post, specjalnie na prośbę Pasażerki, która bardzo chciałaby poznać/przypomnieć sobie legendę o Złotej Kaczce. Pomyślałam, że przy okazji opowiem o jeszcze dwóch innych legendach - o Warsie i Sawie oraz o Bazyliszku :) Zapraszam do poczytania. 


W przygotowaniu tego postu pomocna była mi była ta oto książeczka :)



Oprócz tego, na końcu podam rozwiązania obrazkowych zagadek, z jednego z poprzednich postów :) 

LEGENDA O POWSTANIU WARSZAWY 

Legenda o powstaniu Warszawy jest chyba najstarszą legendą warszawską, bo opowiada o założycielach tego miasta. Każde miasto w Polsce ma swoje legendy - Kraków o smoku Wawelskim, Poznań o Koziołkach, a Toruń o pierniczkach :) i wiele innych miast też pewnie, choć może mniej znane. 

Ta legenda opowiada o pewnym rybaku, który miał na imię Wars. Lubił samotnie spędzać czas nad brzegiem Wisły, tam miał swoją chatkę, w której mieszkał, lecz najchętniej lubił spędzać czas przesiadując właśnie nad brzegiem rzeki. Nawet jego bracia nie byli w stanie przekonać go do zmiany miejsca, albo chociaż na chwilę oderwania się od Wisły :). A że Wars był rybakiem, często wypływał łodzią na rzekę i łowił ryby. 

Zazwyczaj rybak wypływał na łowy za dnia, jednak pewnego dnia, a raczej nocy...wypłynął na Wisłę po zmierzchu. Wtedy usłyszał czyjś śpiew. To był bardzo piękny, kobiecy głos. Tak piękny, że Wars zapomniał o swoich rybach, które (pewnie szczęśliwe) wróciły do wody. Wars płynął w kierunku drugiego brzegu Wisły, zwabiony niezwykłym głosem dziewczyny. Gdy ujrzał ją wśród trzcinowiska, siedzącą na kamieniu, dostrzegł na jej dolnej części ciała .... rybie łuski. To syrena! :D Jednak na widok rybaka, syrenka czmychnęła do wody. Wars był zawiedziony. 

Od tej pory codziennie myślał o dziewczynie - syrenie. Każdej nocy przypływał w to samo miejsce, z nadzieją, że spotka syrenkę. Nawet przestał łowić ryby. Bracia Warsa martwili się o niego. Jednak zakochany Wars myślał tylko o swojej "wybrance" :D Jednak pewnego razu bracia Warsa zaprowadzili go do pustelnika, żeby ten wyleczył go z tej dziwnej "choroby" Warsa. Po wysłuchaniu opowieści pustelnik rzekł: "Kto pokocha syrenę, ten już na żadną dziewczynę nie spojrzy. A jeśli jej miłość zdobędzie syrena będzie musiała opuścić głębinę Wisły i przybrać ludzkie imię. I wtedy stałaby się kobietą". 

Serce Warsa zabiło mocniej po tych krzepiących słowach :) Wnet ruszył na poszukiwania syrenki. Była ciemna burzliwa noc. Ruszył na drugi brzeg Wisły i czekał na swoją syrenkę. Nagle coś się stało z łodzią, wir rzeki przewrócił ją i rybak wypadł z niej. Gdy nagle poczuł dotyk czyichś ramion. To syrenka! 

Gdy Wars ocknął się na brzegu, zobaczył, że razem z nim siedzi obok jego syrenka. Powiedział do niej "Będziesz się nazywać Sawa". Nagle potem Sawie zaczęły opadać łuski i przybrała postać kobiety. Uszczęśliwiony Wars zaniósł na rękach swoją ukochaną do chatki. I taka oto historia pierwszych założycieli Warszawy. 

"Tam, gdzie kiedyś stała jedna rybacka chatka, wyrosła osada. Z biegiem czasu zmieniła się w miasto - dzielne jak Wars i piękne jak Sawa. Miasto, w którego nazwie do dziś dźwięczą na zawsze połączone ze sobą te dwa imiona". 

Na pamiątkę Syrenki mamy w Warszawie dwa pomniki Syrenki




A nawet domy towarowe w Centrum nazywają się Wars i Sawa ;)



LEGENDA O ZŁOTEJ KACZCE

Pewnego razu w warszawskiej karczmie grupa szewców  rozmawiano o złotej kaczce. Jeden z nich - Jędrzej opowiadał tak: " Trzeba w noc świętojańską zejść do podziemi starego zamku na Ordynackiej i znaleźć tam jeziorko, a na nim pływającą złotą kaczkę. Kto do niej trafi ten będzie bogaty, dostanie skarby i złoto". 

Na to westchnął Lutek - "Oj przydałoby się trochę bogactwa. Muszę spróbować". I wtem Lutek wziął swoją świeczkę, krzesiwo i worek na skarby i ruszył Tamką w dół ;) 

Lutek wędrował już bardzo długo i nagle stanął w podziemiach groty. Tuż przed nim migotało blaskiem swej wody tajemnicze jeziorko. A po jego gładkiej tafli pływała ona... złota kaczka. 

- Przyszedłeś po skarby? - zapytał dziewczęcy głos kaczki :D  Lutek się zdziwił. 
Wtem na oczach Lutka kaczka zamieniła się w kobietę - królewnę w złotej sukience i koronie na głowie. Miała też długie jasne włosy i biło od niej światło. 

- Obdarzę Cię skarbami ale musisz spełnić jeden warunek - rzekła tajemnicza królewna. 
- Jaki? - zapytał Lutek
- Dam Ci w tej sakiewce sto dukatów. Musisz je wydać w ciągu jednego dnia. Ale musisz wydać wszystkie tylko dla siebie, nie wolno ci się z nikim dzielić. Jeśli dotrzymasz obietnicy, skarby będą Twoje. 

Lutek, szczęśliwy, z dukatami w dłoni (w sakiewce) ruszył na zakupy. Kupił sobie ubrania, potem zaszedł do gospody i najadł się do syta. Zamówił też dorożkę i przejechał się do Wilanowa. Potem wybrał się do teatru. Był szczęśliwy, jak nigdy przedtem. Jednak Lutek nie wydał wszystkich pieniędzy. Nie przypuszczał, że tak trudno będzie mu je wszystkie wydać. 

Pogrążony w swoich myślach Lutek zastanawiał się co zrobić z dukatami. Wtem natknął się na żebraka. 
-Pomóż, Panie - usłyszał od niego - jestem starym żołnierzem i straciłem rękę. Od dwóch dni nic nie jadłem...

Spojrzał Lutek na swoją sakiewkę, potem na biedaka, i mówił: 
- Weź moją sakiewkę. 

Wtedy nagle usłyszał głos złotej kaczki: 
- Nie dotrzymałeś obietnicy! Nie wydałeś wszystkich dukatów dla siebie!

Lutek się zdenerwował: "Co to za królewna, która z biednym nie pozwala się podzielić?!" 

Stary żołnierz był bardzo szczęśliwy. Lutek również - przecież  biednymi trzeba się dzielić. 

A o złotej kaczce nikt już nie słyszał. I dobrze - cóż warte jest bogactwo, którym z nikim nie można się podzielić? 


powyżej - pomnik złotej kaczki 
poniżej - zamek Ostrogskich (obecnie Muzeum Fryderyka Chopina) 


I tak na pamiątkę tamtej legendy dziś na ulicy Tamka, przed zamkiem na Ordynackiej ( Zamek Ostrogskich - w którym mieści się obecnie Muzeum Fryderyka Chopina). Przed tym zamkiem znajduje się fontanna ze złotą kaczką. 


LEGENDA O BAZYLISZKU

O Bazyliszku od dawna ludzie słyszeli i bali się - choć nikt nie wiedział, jak właściwie wygląda. Może miał skrzydła? A może wężowaty ogon? Ale jedno miał na pewno - zabójczy wzrok. I mieszkał w starej jamie w kamienicy przy Krzywym Kole. 

- Nie zbliżajcie się do tego miejsca - ostrzegał swoje dzieci, Maćka i Hanię,  Melchior Ostroga, mistrz płatnerski. 
- Bujda z tym Bazyliszkiem - mówił ich sąsiad, straszy o parę lat Waluś - pewnie kto ukrył w tych podziemiach skarby i wymyślił potwora, żeby tam nie zaglądać. 
- Och, a gdyby tak znaleźć te skarby - pomyślał powiedział Maciuś - to by się tatuś ucieszył! 

Ta myśl nie dawała chłopcu spokoju. Wziął siostrzyczkę za rękę i pobiegli na Krzywe Koło. Zeszli na dół, do piwnicy. Niestety, żadnych skarbów tam nie znaleźli, przestraszeni, próbowali znaleźć drogę powrotną na zewnątrz. Schowali się w najciemniejszy zakątek piwnicy i zamknęli oczy. 

Tymczasem w miejskim ratuszu rozprawiano o tym, jak się pozbyć Bazyliszka. 
- Nie ma innego sposobu na niego. Trzeba go przechytrzyć jego własną bronią - mówił uczony starzec. 
- Sam siebie ma porazić? Jak to? - zapytał go ktoś
- Właśnie! Gdy spojrzy we własne odbicie w lustrze - odrzekł mędrzec. 
- No dobrze - powiedział stary Bartosz - ale gdzie znajdziemy śmiałka, który wejdzie do lochów? 
- I na to znajdzie się rada - trzeba wziąć kogoś kto i tak miałby wkrótce skończyć życie...nie macie w lochach jakiś skazańców? - uśmiechnął się mędrzec
- Trzeba go obwiesić zwierciadłami. I niech pod żadnym pozorem nie patrzy w oczy bestii. 


Wtem wyszli na ulicę, gdy zobaczyli dziwne zbiegowisko. Przybiegła do nich pani Ostrożyna i woła: 
- Ratujcie nasze dzieci! Zeszły do piwnicy bazyliszka!! Pomocy!!

Nie było chwili do stracenia. Jeden z racjów popędził do lustra, a inni udali się do więzienia. W celi śmierci siedział jeden skazaniec. 
- A za co pan siedzi?
- Za morderstwo....którego nie popełniłem - odrzekł chłopak - Sąsiad mój nie wrócił z targu, a jego żona oskarżyła, żeśmy się pobili i że mu groziłem! 
- Jeśliś niewinny, Bóg Cię ocali - oświadczył najstarszy z rajców, który opowiedział mu o Bazyliszku i zdradził, że będzie im potrzebny. Chłopak nie wahał się ani chwili. 

Wtem wszyscy zebrali się przy kamienicy na Krzywym Kole. Wszyscy patrzyli na skazańca - śmiałka, który ruszył odważnie - "ubrany" w zwierciadła - na spotkanie z Bazyliszkiem. 

- Gdybym stąd nie wrócił, wiedzcie, że nie zabiłem tego człowieka! Gdy wypowiedział te słowa, ruszył w dół, do piwnicy. Zapanowała cisza, ludzie zaczęli się modlić. Nagle gdzieś w głębi piwnic rozległ się upiorny krzyk. Ludzie wstrzymali oddech. 

I nagle jest! Wrócił chłopak lecz nie sam! Są z nimi dzieci - Maciuś i Haneczka :) 
Radości nie było końca. Tymczasem skazaniec stał się bohaterem! Niebawem odnalazł się jego sąsiad, którego nie zabił. 

    fot. fotoforum.gazeta.pl 

http://www.bazyliszek.waw.pl/ - Tutaj możecie się zapoznać z menu Bazyliszka :)

W Warszawie długo jeszcze ludzie mówili o strasznym bazyliszku i dzielnym chłopcu, który uratował miasto i dzieci przed zabójczym wzrokiem bazyliszka. Na pamiątkę tej historii jedną z kawiarenek na Starym Rynku w Warszawie nazwano "Bazyliszek" i umieszczono nad nią bazyliszka z czerwonymi oczami, którgo wzrok nie zabija, tylko...zaprasza na gorącą herbatkę :D Czy ktoś miał okazję być już w Bazyliszku? :D

A teraz rozwiązanie zagadek 

Z TEGO POSTA

1. POMNIK ZŁOTEJ KACZKI ZNAJDUJE SIĘ NA ULICY TAMKA
2. MOST, PRZY KTÓRYM STOI SYRENKA TO MOST ŚWIĘTOKRZYSKI
3. PARK Z NIEDŹWIADKAMI TO PARK PRASKI
4. JEZIORKO ZE ZDJĘCIA NR 4 TO JEZIORKO KAMIONKOWSKIE W PARKU SKARYSZEWSKIM
5. TVP ZNAJDUJE SIE NA UL. WORONICZA
6. PLAC Z KOŚCIOŁEM ŚW. JAKUBA TO PLAC NARUTOWICZA NA OCHOCIE
7. TRÓJKA POLSKIE RADIO MIEŚCI SIĘ NA UL. MYŚLIWIECKIEJ
8. UNIVERSAM GROCHÓW ZNAJDUJE SIĘ NA RONDZIE WIATRACZNA NA PRADZE POŁUDNIE
9. GALERIA HANDLOWA TA NAZYWA SIĘ "PLAC UNII", PRZY PLACU UNII LUBELSKIEJ
10. NA TYM ZDJĘCIU ZNAJDUJE SIĘ ZAMEK KRÓLEWSKI, PIĘKNIE OŚWIETLONY PROMIENIAMI SŁOŃCA :)

Najbliżej poprawnych odpowiedzi była Kinga Jurzec :)
 Gratulacje Kochana dobrej znajomości Warszawy ;) 


14 stycznia 2016

YouTuberki

Hejka Kochani! :D

Co u Was słychać? Mam nadzieję, że wszystko OK. 

Dzisiaj chciałam Wam polecić 2 fajne kanały na You Tube, które od niedawna śledzę. 

Czy Wy też oglądacie jakieś filmiki na You Tube? Ja bardzo lubię, z resztą tak samo jak zwykłe blogi. Często szukam jakiś porad, ciekawostek lub po prostu chcę się oderwać od swoich problemów, poczytać też coś ciekawego. Jednak od porad specjalistów, znacznie bardziej lubię i cenię sobie porady "zwykłych ludzi" (przepraszam za wyrażenie, jeśli ktoś nie lubi dzielenia ludzi na zwykłych i niezwykłych :D). 

Na You Tube, oprócz słuchania muzyki i oglądania teledysków (do czego najczęściej służy mi YT) lubię też obejrzeć fimiki poradnikowe. I tak przez przypadek odkryłam dwie fajne dziewczyny, które nagrywają fajne filmiki. Chcę polecić i Wam. 

ZMIANOHOLICZKA 

 Zmianoholiczka, czyli Magda, wrzuca filmiki, w których opowiada o ubraniach, kosmetykach - w końcu sama studiuje kosmetologię. Ponadto bardzo ładnie się maluje, trochę inspiruję się nią ostatnio, bo znów zaczęłam myśleć o swojej urodzie, wyglądzie. 



Jak wiecie, jakiś czas temu zmagałam się z depresją. I nie tylko, myślałam o tym, żeby znaleźć pracę, zrzucić parę kilo, przygotowywałam się do programu Jaka to melodia?, podróżowałam itd. Ale nie myślałam o sobie, o swoim wyglądzie, przez 2 lata praktycznie się nie malowałam, na zakupy po galeriach też chodziłam raczej po to, by jedzeniem "zabić" mój smutek niż kupić nową bluzkę czy spodnie. 

Jednak niedawno przyszła wypłata za pracę w Empiku i postanowiłam trochę zaszaleć ;D A że jest teraz czas wyprzedaży to chodzę z siostrą po galeriach i wypatruje fajnych ubrań, kupiłam już bardzo ładny sweter i szalik :) 



I nie tylko, wiele innych rzeczy. Także kosmetyki - szminkę, nowy podkład, paletkę cieni do powiek, i wiele innych fajnych rzeczy. Powinnam zrobić zdjęcia :D 


Może to głupie co powiem, ale własnie oglądając filmiki na YT tej vlogerki jakoś natchnęłam się, żeby znów zadbać trochę o siebie, że to nie oznacza, że jestem egoistyczna. Każda kobieta czasem tego potrzebuje. Polecam Wam inne filmiki Zmiano ;)





Drugą YouTuberką, której filmiki lubię oglądać to ...

KSIAŻKOHOLICZKA 

Znana też jako  Abigail Jailette

Abi jest zakochana w książkach, ma ich chyba z milion w swojej biblioteczce :D Podziwiam ją, że ma tyle czasu na czytanie. Przy tych wszystkich codziennych obowiązkach to jest nie lada wyczyn. 



Dzięki tym filmikom mogę się zainspirować do poczytania ciekawych książek. Już kilka z jej propozycji przeczytałam, choć nie wszystkie mi się podobały. Np Abi bardzo zachwala książkę Katerinne Webb "Echa Pamięci", spodziewałam się po niej pasjonującej opowieści, jednak zaczęła mnie lekko irytować :D Nie wiem czy ktoś czytał, ale mnie się ją bardzo dziwnie czytało, trochę z obrzydzeniem. No, ale jak to sie mówi "jaka matka, taka córka" - to chyba chciała autorka przekazać, chociaż życzyłam głównej bohaterce szczęścia mimo wszystko. 

Nie mogę chwilowo znaleźć filmiku z recenzją wyżej wymienionej przeze mnie książki, ale jak znajdę to tu wrzucę. 

Tu wrzucam Wam jeszcze kilka innych jej filmików. 





Jak na razie te dwa kanały youtubowe śledzę najczęściej, jak się zainspiruję jeszcze którymś to napiszę.

A co/kogo Wy najczęściej oglądacie na YouTube? Napiszcie poniżej w komentarzach! :D

P.S. Jeśli chodzi o rozwiązania zagadek z poprzedniego postu, to podam je następnym razem. Przy okazji przygotuję post o warszawskich legendach.

09 stycznia 2016

Zagadki o Warszawie

Kochani!

Dziś mam dla Was kolejną porcję zdjęciowych zagadek o Warszawie? Nie jest to żaden konkurs. Kto chce, może w komentarzach napisać odpowiedzi :)

1. Na jakiej ulicy znajduje się pomnik Złotej Kaczki?


2. Jak nazywa się ten most?


3. Jak nazywa się Park, w którym znajdują się niedźwiadki?



4. Jak nazywa się to jeziorko?



5. Jak nazywa się ulica, na której znajduję się Telewizja Polska? ;)



6. Jak nazywa się ten plac?


7. Na jakiej ulicy znajduje sie Trójka Polskie Radio? ;)



8. Jak nazywa się to rondo?


9. Jak nazywa się ta galeria handlowa?



10. Jak nazywa się ten budynek ?



POWODZENIA! :)

08 stycznia 2016

Piosenki Majki Jeżowskiej

Hejka! 

Dziś będzie post muzyczny, jako, że piosenka jest dobra na wszystko :) I jest dobra na wszystko. Dzień bez muzyki jest dla mnie dniem straconym, poranki są przyjemniejsze, gdy przed wyjściem z domu wysłucham choć jednej ulubionej piosenki. No cóż - tak mam, mam muzyczną duszę. Całe moje życie jest w większym lub mniejszym stopniu ukształtowane przez muzykę, artystów, teksty piosenek, które wiele mądrości wnoszą do mojego życia. Ciekawi jesteście pewnie skąd tyle pasji do muzyki? Mogłabym wymieniać programy, takie jak: Jaka to melodia?, Szansa na sukces, Tak to leciało, Od przedszkola do Opola, Co nam w duszy gra? i wiele innych, festiwale w Opolu, Sopocie oglądałam od bardzo dawna. Ale zanim to wszystko miało miejsce, to moja pasja muzyką zaczęła się tak naprawdę od Majki Jeżowskiej! 


Majka Jeżowska była pierwszą piosenkarką i moją pierwszą idolką, którą poznałam. A jej piosenki od początku mi się podobały - piękny głos, idealny do piosenek dla najmłodszych, zabawne, z fajnymi tekstami m.in. mojego ulubionego Jacka Cygana, choć wtedy jeszcze tego nie wiedziałam kim jest pan Cygan ;) Uczyliśmy się piosenek Majki nawet na lekcjach w szkole - "Moja Planeta", "A ja wolę moją mamę", "Kolorowe dzieci" - teksty te miałam opanowane na blachę ;) Potem rodzice kupili mi kasety Majki. Słuchałam ich co wieczór. Tak mi się podobały. 

Z czasem zaczęłam słuchać innych, "bardziej dorosłych" piosenek, zespołów. Jednak jakiś czas temu rozmawiałam z kolegą o naszym dzieciństwie, jest z mojego pokolenia i tak sie zastanawialiśmy, czy jest coś złego w tym, żeby teraz jako dorośli też słuchać jej piosenek. W sumie nikt tego nie zabrania :D

Niedawno więc kupiłam sobie 4 płytowy album Majki. Owszem mam kasety, ale nie mam już na czym ich słuchać. Od tej pory znów codziennie słucham jej utworów i o dziwo .. znam wszystkie teksty nadal na pamięć :) Nie zapomniałam ich i chyba się tego nigdy nie zapomina. 

Teraz zostawiam Was z kilkoma piosenkami Majki :)

Miłego słuchania

KOLOROWE DZIECI

KOCHANY PANIE MIKOŁAJU


 A JA WOLĘ MOJĄ MAMĘ

MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ

KOLOR SERCA 

MARGARITA

OWOCOWY KARNAWAŁ 


NAJPIĘKNIEJSZA W KLASIE

OD RANA MAM DOBRY HUMOR 


DŁONIE


ULICA ŚNIEŻYNKOWA

LALECZKA Z SASKIEJ PORCELANY

Z DONALDEM W KIESZENI 

06 stycznia 2016

Moje pocztówki

Cześć Kochani! 

Jak tam mijają Wam pierwsze dni Nowego Roku? U mnie sporo się już działo. Wczoraj miałam aż 2 rozmowy kwalifikacyjne :D Nie wiem czy coś z tego wyjście, ale może to jakaś dobra wróżba na ten rok :) 

Lublin 

Dzisiaj jednak nie o pracy chciałam pisać ale o pocztówkach. Zainspirowałam się postem u Kingi i pomyślałam, że pokażę Wam swoje pocztówki. Wiem, że wśród moich czytelników są osoby, których pasją są pocztówki i wymienianie się nimi z innymi :) Sama kiedyś wymieniałam się kartkami z przyjaciółmi i znajomymi - z wakacji, okolicznościowe - urodzinowe, świąteczne i inne. Jednak z czasem jakoś zanikł ten zwyczaj, teraz ludzie wysyłają pozdrowienia przez Internet i ja też trochę tego zaniechałam. Nie było to celowe, tak jakoś wyszło. 

Ale to nie znaczy, że nie kupuję pocztówek. Właśnie, że kupuję. Zainspirowała mnie kiedyś pewna zawodniczka w Jaka to melodia? która opowiadała o tym, że zbiera (chyba kupuje, o ile dobrze pamiętam) pocztówki z każdego miejsca, które odwiedza i ma już całkiem sporą kolekcję. Wtedy pomyślałam - to nawet nie głupi pomysł. Zaczęłam kupować pocztówki dla siebie i tak mam już swoją małą kolekcję i z roku na rok się trochę powiększa :) 

Jednak dzięki blogowi i konkursie, który kiedyś wymyśliłam mogłam kilku osobom wysłać kartki z Warszawy :) Może to zapoczątkuje u mnie wymianę kartek z nowymi osobami. 

Dostałam również od 3 osób pocztówki - od Darka, Magdy i Karoliny (świąteczną) ale zawsze to miło - każda z nich jest piękna. Dziękuję z całego serca <3

Odwdzięczę się wam przy okazji moich kolejnych podróży!!! :D 

Jeśli ktoś ma chęć rozpocząć ze mną taką wymianę to napiszcie swój adres na maila: aniaa68@poczta.onet.pl lub anusiawawa87@gmail.com albo na moim Facebooku  https://www.facebook.com/ania.art.9

A teraz moje pocztówki :)


No ...to akurat nie jest pocztówka ale obrazek :) Postanowiłam dołączyć do tego bloga, bo pokazuje moje ulubione miejsce w Gnieźnie. Mam tam przyjaciół, do których często jeżdżę. Byłam tam też na jednym koncercie - trasa koncertowa Lata z Radiem ;) Na tym obrazku widać najcenniejszy zabytek gnieźnieński - Katedrę. To tam są słynne Drzwi :) 


Mój ulubiony widoczek w Toruniu - na Wisłę i starówkę toruńską. W Toruniu miałam przyjemność być w minionym roku. Z prawej strony pocztówki widzimy pomnik najsłynniejszego torunianina - Mikołaja Kopernika. Pomnik ten znajduje się przed Ratuszem Staromiejskim a jego dom jest obecnie muzeum, które można zwiedzić. 

 Tą piękną kartkę świąteczną dostałam od Karoliny G ;) Dziękuję. Jest prześliczna :)

 Na tej pocztówce widzimy Rynek w Rzeszowie - na którym znajduje się studnia :) Chyba najbardziej charakterystyczny element tego rynku. Lubię tam spędzać czas z moją przyjaciółką Moniś :) Na rynku znajduje się scena, na której artyści grają koncerty. Byłyśmy w 2014 roku na koncercie Pectusa. Natomiast pod rynkiem znajduje się podziemna trasa, którą można zwiedzać. Byłam w środku i polecam odwiedzić Wam, jak będziecie w Rzeszowie. 


 Tutaj również mam kartkę z Rzeszowa. Na tej kartce widać najsłynniejszy pomnik rzeszowski - ogromny, strzelisty symbol czynu rewolucyjnego. Obok widać ogromną galerię Rzeszów, w której byłyśmy wiele razy w kinie ;) 
 Na powyższej pocztówce widzimy mój ulubiony teatr w Poznaniu - Teatr Wielki. Zaś przed nim - fontanna i drzewa należą do Parku Adama Mickiewicza :) W Tym teatrze miałam przyjemność być kiedyś na koncercie Bajmu. Do Poznania bardzo lubię wracać. Zakochałam się w tym mieście, szczególnie w jego architekturze. 

 Sopot - jedno z najpopularniejszych miejscowości nadmorskich. Sopot słynie najbardziej z dwóch atrakcji - Opery Leśnej i Molo. Na pocztówce widać piękny widok właśnie z tego molo na Sopot i fragment morza :)

 Gdynia - zakochałam się w tym widoczku jak byłam tam na wakacjach. Te białe żagle Daru Pomorza kojarzą mi się z przepiękną piosenką Alicji Majewskiej "Jeszcze się tam żagiel bieli" :) Tą podróż bardzo dobrze zapamiętam bo właśnie w tamtym miejscu jak byłam - zaczęłam pokonywać swoją depresję, właśnie w tamtym miejscu w Gdyni poczułam się po raz pierwszy tak szczerze szczęśliwa od bardzo dawna nie czułam tego. Morze ma na mnie taki wpływ ;)
 A to również Poznań i jego nasłynniejszy Ratusz. O Ratuszu pisałam też już tu na blogu :) 

 Tutaj ponownie pocztówka z Torunia. Na głównym zdjęciu widzimy słynną katedrę św. Janów. Podziwiam ludzi, którzy kiedyś wybudowali ten piękny, ogromny, monumentalny kościół. 
 Na tej kartce z Sopotu widzimy - oprócz największych atrakcji miasta - także latarnie morskie w Polsce, dzięki temu wiem, jakie miejscowości mam jeszcze odwiedzić ;)
 Gdańsk i moja ulubiona ulica w nim - Długa i Długi Targ. Nocą wygląda jeszcze bardziej tajemniczo.
 W Wejherowie też byłam w tym roku na wakacjach ;) 

 Pocztówka od Magdy :) 
 Trójmiasto na jednej pocztówce ;)

 Wyżej i niżej widzimy na pocztówkach wnętrze katedry gnieźnieńskiej



 Pocztówka od Darka z Puszczy Białowieskiej :) I przepiękne ptaki na niej - m.in. bardzo rzadki w Polsce bocian czarny.
Gdańsk i moje ulubione miejsce - nad Motławą

Kalwaria Wejherowska

Kraków - byłam w nim tylko raz - dawno temu na wycieczce szkolnej. Ale już wtedy pocztówkę kupiłam! :D Ale w tym roku będę tam na koncercie Mariah Carey, więc będę mogła bliżej poznać Kraków i wtedy Wam więcej opowiem.

Lublin - miasto, z którym również wiążą mnie piękne wspomnienia <3

Christiane F - Życie mimo wszystko

Cześć!  W dzisiejszym poście przychodzę do Was z recenzją książki, którą przeczytałam ostatnio. Była nią "Życie mimo wszystko"...