31 grudnia 2015

MOJE PODSUMOWANIE 2015 ROKU

Dziś mamy ostatni dzień roku 2015 - Sylwester. Nie mam żadnych planów, po prostu siądę przed TV i obejrzę cudowny koncert w Katowicach :D Moi znajomi namawiali mnie na ten koncert, ale ja niestety nie lubię zimowych koncertów plenerowych ... za zimno :D ale w przyszłym roku mam w planach dużo koncertów. Przy okazji mogę się podzielić z Wami moimi zdjęciami z mojego warszawskiego ZOO :)



Właśnie, dzisiejszy dzień podobno jest idealny do podsumowania mijającego roku. Jaki był dla mnie rok 2015? Na pewno dużo spokojniejszy niż poprzednie lata. Może nie powinnam tak pisać, ale przynajmniej w tym roku nie straciłam nikogo bliskiego ani z rodziny ani z przyjaciół. Chociaż nadal przeżywam odejście bliskich mi osób - dziadków, mojego przyjaciela Adasia czy śp. dr Marka Kellera, wykładowcy SGGW, mojego promotora, którego bardzo lubiłam i dzięki któremu pokochałam ptaki. Jednak próbowałam się z tym jakoś pogodzić, po woli zaczęłam wychodzić z trudnej choroby - depresji. Nie była ona w sumie u mnie jakoś bardzo dotkliwa, ale jednak brakowało mi sił do życia, do wstania z łóżka, do czytania książek czy nawet słuchania muzyki. Co normalnie pomaga mi zawsze w każdej chwili. 



W minionym roku przełomowym dla mnie momentem był wakacyjny wyjazd nad morze do Trójmiasta. Tam spacerując uliczkami Gdańska czy na molo w Sopocie czy brzegiem morza czułam się bardzo szczęśliwa od bardzo dawna. 



Drugim takim momentem ważnym dla mnie był właśnie występ w Jaka to melodia? I chociaż był to już 4 mój odcinek i bardzo dobrze znam to miejsce, to dopiero w tym roku poczułam się tam tak pewnie, odważniej, nie bałam się kamer :D Dzięki temu jakoś poczułam, że pokonałam jeden z moich lęków - przed występami ;)



Trzecim fajnym momentem było to, że mogłam w końcu znaleźć (choć na krótko) ale dobre i to - pracę w Empiku. Mimo trudności byłam szczęśliwa i zadowolona. Poczułam się znów wartościową osobą i dzięki temu jakoś z większym zapałem będę szukać kolejnej pracy. Mam już pewien plan na przyszłą pracę i rozpoczęcie kursu, który pomoże mi wdrożyć się w nowy zawód. Wszystko w swoim czasie napiszę na blogu :)



Ten rok był też dla mnie ważny ze względu na mojego bloga :) Nie spodziewałam się wcześniej, że blog będzie dla mnie tak ważny, nawet do tego stopnia, że przez pewien czas spędzałam na nim więcej czasu niż na Facebooku :D To dla mnie nowość bo do tej pory nic nie było ode mnie silniejsze od FB :) nic nie było w stanie mnie odciągnąć. Dziękuję tym, którzy tu czasem zaglądają, czasem coś napiszą miłego i mam poczucie, że to co piszę jest dla kogoś ważne, ciekawe a może nawet czerpie jakąś wiedzę. Widzę,że często ludzie czytają u mnie posty dotyczące zwierząt, informacji i ciekawostek o nich :) Bardzo sie cieszę, jeśli komuś się moja wiedza przydała :) Zawsze chciałam się z ludźmi dzielić moją wiedzą. A zoologia jest i moim zawodem i jedną z pasji :D



Jutro podzielę się z Wami moimi postanowieniami noworocznymi. 




A jaki był dla Was miniony rok? Jakie marzenia udało Wam się spełnić?

28 grudnia 2015

MOJE MUZYCZNE PODSUMOWANIE ROKU ♫♫

Kochani, 

Po podsumowaniu książkowym czas na podsumowanie muzyczne. Nie byłabym sobą, gdybym pominęła muzykę, tym bardziej, że nazwa bloga zobowiązuje. I tak właściwie jest zawsze u mnie. Muzyka jest nieodłącznym elementem mojego życia, jest najlepszym przyjacielem, czasem gdy nie mam z kim pogadać to włączam muzykę. Dlatego chciałabym tutaj napisać jaki ten rok 2015 był dla mnie pod muzycznym względem. Co się działo? Na jakich byłam koncertach? Co mnie zainspirowało itd. Oprócz tego wrzucę Wam kilka piosenek Roberta Janowskiego, jakby ktoś chciał posłuchać ;)



Może zacznę od koncertów. W tym roku nie było ich u mnie dużo. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że bywam bardzo często na koncertach, jednak przez 2 lata z powodu depresji odechciało mi się jeździć na koncerty, chociaż kocham je bardzo. 

W 2015 roku byłam na tylko 3 koncertach: Garou, Skaldów i Roberta Janowskiego. 

Koncerty Garou i Roberta relacjonowałam tutaj:

Garou


Robert Janowski


koncertu Skaldów nie relacjonowałam na blogu. 

To były tylko 3 koncerty, ale dla mnie bardzo wyjątkowe. Garou to wspaniały, światowej sławy wokalista, który swoją chrypką przyciąga tłumy fanek na koncercie :D Ja aż taką zagorzałą fanką jego nie jestem, za to moja przyjaciółka Kasia - TAK! ;) Dzieki niej to był już 2 nasz koncert Gara, na którym byłyśmy ;)



Roberta jak pewnie wiecie, znam bardzo dobrze, nie tylko z TV ;) No cóż...przyjaciół się nie wybiera, sami jakoś się znajdują wtedy, kiedy ich potrzebujemy. Z Robertem mam dobry kontakt, ale dawno nie miałam jakoś okazji się wybrać na koncert, aż pewnego razu coś napisałam mu, że nie mam pieniędzy by jeździć daleko na koncerty. Całe moje oszczędności wydałam na wakacje nad morzem, o czym marzyłam od zawsze. Wtedy niedługo po tym jak napisałam mu o tym ... okazało się, że ma być koncert Roberta i to w dodatku w Warszawie - w dzielnicy, w której Robert mieszka :D w kinie. I to był darmowy koncert! <3 Niesamowite. On mi nigdy tego nie mówił, ale mam wrażenie, że Robert ten koncert zorganizował właśnie specjalnie dla mnie. Bo nawet zaśpiewał na nim takie piosenki swoje, które najbardziej lubię, a mówiłam mu kiedyś które najbardziej lubię, o których rozmawialiśmy. Takie, których Robert nie gra zazwyczaj na koncertach, i to mnie najbardziej zaskoczyło (pozytywnie).  Heh...bardzo wzruszył mnie ten koncert i bardzo osobiście go odebrałam. 



Ledwo "wyszłam" z emocji po koncercie Roberta a tydzień potem byłam na koncercie Skaldów. Wiem, że może wiele osób nie słucha już takiej starszej polskiej muzyki ale ja słucham. Uwielbiam Skaldów, mają cudowne piosenki, ponadczasowe. Któż z nas nie zna takich przebojów jak "Prześliczna wiolonczelistka", "Wiosna - wszystko kwitnie wkoło", czy aktualne do pory roku "Z kopyta kulig rwie" ;) Dla tych muzycznych uniesień warto było być na koncercie. 



Jednak to nie koniec muzycznych emocji w tym roku. Bowiem po raz 4 miałam przyjemność wziąć udział jako zawodniczka w moim ukochanym programie "Jaka to melodia?" :) Kocham ten program z wielu powodów - wychowałam się na nim, ukształtowałam swój gust muzyczny, poznałam Roberta, poznałam pozostałą ekipę programu, byłam tam publicznością przez 2 lata, poznałam tam przyjaciół - zarówno na publiczności jak i wśród zawodników. Czuję się tam z tymi ludźmi jak z jedną wielką rodziną. Między zawodnikami rodzą się przyjaźnie a nawet czasem miłość. Znam osobiście dwie takie pary, które poznały się przez program. Niektórzy są już po ślubie. 



Dla mnie występy w Jaka to melodia? to nie tylko spełnienie marzeń o byciu w telewizji ale też sposób na pokonanie odwiecznej tremy i lęku społecznego i przed występami. Wiele osób mi mówi, że zmieniłam się, że potrafię mówić do kamery i się już ich nie boję. Wręcz przeciwnie, mogłabym gadać i gadać z Robertem o wszystkim <3 przy tym śmiejąc się cały czas :D Nawet żona Roberta Monika napisała mi kiedyś, że widać, że ten program mnie bardzo zmienił i jest to dla mnie bardzo fajny czas tam <3 tego się nie spodziewałam. 



W tym roku dużo się przygotowywałam do swojego występu - o wiele więcej słuchałam muzyki niż dotyczas, dlatego też mniej czytałam książek w tym roku. Niestety, trochę się nie powiodło w półfinale, ale i tak nie żałuję tych godzin spędzonych na słuchaniu muzyki. Przypomniałam sobie i poznałam wiele cudownych utworów, które słucham często. 



Oprócz występu w programie, miałam przyjemność też drugi raz wystąpić w programie Roberta w Radiu Złote Przeboje. Opowiadałam tam o pewnej piosence Perfectu "Odnawiam duszę" :) Robert najpierw do mnie zadzwonił, kiedy byłam w przychodni u lekarza przed bardzo stresującym badaniem, musiałam mu powiedzieć, że nie mogę teraz rozmawiać, to on zadzwonił na drugi dzień i wtedy mogłam na spokojnie,w  domu opowiedzieć o tej piosence i jednocześnie podziękować Robertowi za tyle lat cudownej, wspaniałej przyjaźni, bo nie umiem inaczej tego nazwać. Podczas, gdy wiele osób się ode mnie odwróciło, Robert nigdy tego nie zrobił, odkąd się znamy, wspiera mnie zawsze i dzięki niemu tyle marzeń się spełniło <3 



Czekam na kolejny rok, w którym myślę, że nie zabraknie koncertów i innych wydarzeń muzycznych dla mnie. Już mam w planach 3 koncerty także będzie się działo :D O czym będę pisać na blogu na bieżąco :)





26 grudnia 2015

KSIĄŻKOWE PODSUMOWANIE ROKU

Kochani
 Święta się po mału kończą i rok się też kończy - ten czas pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem lubię sobie podsumowywać miniony rok - pod każdym względem, również tutaj na blogu. Tak więc będzie u mnie kilka takich postów podsumowujących :D



Zacznę od podsumowania książkowego. W tym roku również zaplanowałam wziąć udział w wyzwaniu 52 książki/na rok. Jednak w tym roku udało mi się o wiele mniej przeczytać niż w zeszłym. W roku 2014 przeczytałam 49 książek - które tutaj wymieniłam :)


W zeszłym roku dominującą grupą książek były podróżnicze i reportaże :D 




W tym roku trochę odeszłam od podróży, zaś przeniosłam się bardziej w świat książek fantastycznych i kryminałów :D Jest tyle wspaniałych książek, człowiek też czasem wzbrania się przed jakimś gatunkiem książek zupełnie niepotrzebnie, a może właśnie to jest to, czego najbardziej się szuka. Podróże podróżami, ale ja jestem takim czytelnikiem, który szuka w książkach nie tylko przygody, ale też emocji, psychologii, nawet wręcz tych najtrudniejszych, kocham płakać podczas czytania, bo wiem,że wtedy książka coś poruszyła we mnie,w mojej duszy, odnalazłam cząstkę siebie. To tak jak w muzyce. Kocham te piosenki, z którymi wiążą mnie jakieś wspomnienia, albo wywoła ona swoim tekstem lub głosem wokalisty/wokalistki we mnie ciarki i emocje. Właśnie tego potrzebuję w książkach i muzyce. Takiego katharsis, oczyszczenia :D 

Teraz podzielę się z Wami moją listą książek, które przeczytałam w roku 2015 :)

1. NIANIA W LONDYNIE - MELISSA NATHAN
2. RYWALKI - KIERA KASS 
3. ELITA - KIERA KASS
4. JEDYNA - KIERA KASS
5. NASTĘPCZYNI - KIERA KASS
6. CZWARTKI W PARKU - HILARY BOYD
7. WYSPA NA PRERII - WOJCIECH CEJROWSKI
8. ZAKLINACZ KONI - NICHOLAS EVANS
9. HARRY POTTER I ZAKON FENIKSA - J.K.ROWLING
10. ZMIERZCH - STEPHANIE MEYER
11. KSIĘŻYC W NOWIU - STEPHENIE MEYER
12. ZAĆMIENIE - STEPHENIE MEYER
13. PRZED ŚWITEM - STEPHENIE MEYER
14. ENTLICZEK PENTLICZEK - AGHATA CHRISTIE 
15. AFRYKAŃSKA LOVE STORY - DAPHNE SCHELDRICK
16. ECHA PAMIĘCI - KATERINE WEBB
17. GILDIA MAGÓW - TRUDI CANAVAN
18. NOWICJUSZKA - TRUDI CANAVAN 
19. JEDWABNIK - ROBERT GALBRAITH
20. KSIĘŻNICZKA Z LODU - CAMILLA LACKBERG
21. KAZNODZIEJA - CAMILLA LACKBERG
22. GRA ANIOŁA - CARLOS RIUZ ZAFON 
23. WIĘZIEŃ NIEBA - CARLOS RUIZ ZAFON
24. ŻYCIE JEST PIOSENKĄ - JACEK CYGAN
25. ROCKMANN - WOJCIECH MANN
26. ZOSTAŃ ZE MNĄ - HARLAN COBEN 


Podsumowując wyżej napisaną listę, mogę stwierdzić, że

1. Największe wrażenie....wywarły na mnie w tym roku 2 książki - "Życie jest piosenką" Jacka Cygana i "Afrykańska Love Story" - Daphe Sheldrick. Obydwie książki są dla mnie bardzo ważne. Pierwsza jest muzyczną biografią Jacka Cygana - kogoś, kogo podziwiam od zawsze za to jakim jest człowiekiem i tekściarzem, dzięki niemu polska muzyka jest jeszcze piękniejsza <3 a druga książka opowiada o Wielkiej Kobiecie, która przez całe życie wraz z mężem pomagała osieroconym słonikom i nosorożcom. Sama pomagam w zoo takim zwierzakom poszkodowanym przez los i wiem jaka to trudna praca i pełna wyzwań i poświęceń, ale WARTO! :D Więcej o obydwu książkach pisałam tutaj



2. Największe rozczarowanie...hm chyba cała Saga Zmierzch :) Owszem, przeczytałam wszystkie 4 części bo byłam ciekawa czym to się młodzież zachwyca. Nigdy wcześniej nie czytałam,ale za każdym razem się coraz bardziej rozczarowywałam tą Sagą. Niby historia fajnie została wymyślona, tylko, że sama główna bohaterka jakoś bardzo mnie wkurza. Może jeszcze w 1 części nie, ale w każdej kolejnej tak. Wydawało mi się, że jest bardzo egoistyczna, myślała tylko o Edwardzie, chociaż jej związek z nim wiązał się z ryzykiem, jakie niosła np dla swojego ojca, była też śledzona przez inne wampiry np Victorię i też narażała sie na niebezpieczeństwo. Jedynym pozytywnym dla mnie bohaterem w tej powieści był Jacob - z tego powodu najbardziej lubiłam 2 część - "Księżyc w nowiu". ja tam bym się nie wahała i wybrała Jacoba za chłopaka i męża ;) przynajmniej z nim zawsze byłoby ciepło :D



3. Ulubiony bohater ... Z tych książek, które wymieniłam, najbardziej polubiłam Erickę z serii kryminałów Camilli Lackberg i jej Patricka też :D chociaż jestem dopiero na początku czytania tej serii...zaraz zaczynam 3 część "Kamieniarz", ale już zdążyłam poczuć do niej sympatię. Szczególnie śmieszne było jak w 2 cześć "Kaznodzieja" nie mogła sie pozbyć natrętnych gości ze swojego domu :D Mimo że są to kryminały to jakoś się fajnie przy nich też uśmiałam, nie było to takie poważne w 100% choć nie brakowało napięcia. Dzięki tej autorce pokochałam kryminały :D 

4. Najmniej lubiany bohater ... mogę wymienić 2 takie postacie i będą to kobiecie postaci. No trudno, nie zawsze umiem być solidarna z moją płcią. po 1 - Bella Swan ze Zmierzchu :D Może i jest kobietą ale zupełnie nie pasuje mi do roli "typowej kobiety" :D jakoś bardzo mnie wkurzała, jej chłopak a potem mąż Edward również. Ale bardziej Bella :D. Drugą postacią, do której nie potrafiłam zdobyć sympatii  do Ameriki Singer ( po mimo ogólnej sympatii do całej serii książek "Rywalki"). Chociaż na początku ją lubiłam, miała swoje zasady i się ich trzymała. Miała fajnego chłopaka Aspena ;), z którym potajemnie się spotykała. Wzięła udział w Eliminacjach mimo iż nie chciała, nie pasowała nawet do pałacowych zwyczajów. Ale im dłużej w nim przebywała tym bardziej się zmieniła, owszem była zbuntowana,ale w pewniej chwili sama nie wiedziała czego chce, miała być tam jak najdłużej, żeby jak najwięcej pieniędzy zdobyć dla rodziny. Ale potem sama nie umiała podjąć decyzji, kłóciła się bez przerwy z księciem. Jak można tak traktować samego Następcę Tronu :D 

A Wy co ciekawego przeczytaliście w tym roku? Czy jakaś książka wywarła na Was wielkie wrażenie? Jak chcecie, to możecie się tu podzielić w komentarzach :D Ciekawa jestem. 

21 grudnia 2015

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

Kochani Czytelnicy Bloga! 

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkiego dobrego na święta, przede wszystkim spokoju i odpoczynku od pracy i innych obowiązków. Żebyście ten czas spędzili jak najprzyjemniej, z najbliższymi w domu, przy choince, pod którą znajdziecie górę prezentów. 



Pozwólcie, że teraz podzielę się z Wami moimi ulubionymi świątecznymi piosenkami :)

Miłego słuchania! 

1. Andrzej Piaseczny i Seweryn Krajewski/ Wielkie świąteczne całowanie


2. Andrzej Piaseczny i Seweryn Krajewski/ Pastorałka największych przyjaciół 


3. Czerwone Gitary/ Dzień Jeden w Roku


4. Edyta Górniak i Krzysztof Antkowiak/ Pada śnieg



5. Majka Jeżowska/Kochany Panie Mikołaju


6. Beata Kozidrak/Piosenka Świąteczna



14 grudnia 2015

Coś optymistycznego! :D

Hejka!
 
Co tam u Was? Czekacie pewnie już na święta i sylwester? Już czuć bardzo świąteczną atmosferę. Ja ją bardzo lubię, a w tym roku szczególnie mogłam ją poczuć podczas 2 tygodni pracy w Empiku. Potrzebowałam trochę czasu na ochłonięcie od tych smutnych emocji.
 
Ale....jak to się mówi, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mimo wszystko, staram się patrzeć optymistycznie na świat i na to, co przynosi mi życie. Doceniłam to, że mogłam przez ten czas trochę popracować, zawsze trochę grosza się przyda. Niedługo też otrzymam pieniążki z Jaka to melodia? Tak więc będę mieć na swoje wydatki. A jak wiecie, kocham koncerty i podróże koncertowo-turtystyczne :D
 
 
I oto dziś pojawiła się cudowna nowina

http://popheart.pl/2015/12/mariah-carey-wystapi-po-raz-pierwszy-w-polsce/


 Tak więc wybieram się ze znajomymi :D W piątek rusza sprzedaż biletów. Mam nadzieję, że mojej przyjaciółce uda się kupić 3 bilety dla nas :D
 
 
Od jutra też wznawiam poszukiwania pracy. Także CV muszę wydrukować i jutro ruszam po galeriach pytać o pracę i roznosić CV.

11 grudnia 2015

Warto zostać WOLONTARIUSZEM :)

Kochani, 

Ostatnio mam małe zawirowania dotyczące mojej pracy, ale nie chcę też Was obarczać smutnymi postami. Chociaż pragnę ogromnie podziękować Wam za tyle ciepłych słów wsparcia. Jak tylko wstałam rano i nie wiedziałam co ze sobą zrobić, bo w końcu miałam iść do pracy a tu jednak nie. Ale zerknęłam na bloga a tu tyle miłych słów dla mnie <3 Dziękuję. Generalnie praca mi się podobała, byłam zadowolona, tylko nie zawsze w pracy pracuje się z miłymi osobami. Ciągle miałam zwracaną uwagę, że za wolno obsługuję ludzi przy kasie :( A przecież nie jestem robotem, tylko człowiekiem. Nie umiem szybko. 



Jednak, żeby już dłużej nie marudzić i nie przynudzać, chcę dzisiaj napisać też o pracy, tylko takiej innej - wolontariacie. Wiecie o tym,że pomagam w ZOO i chociaż na czas zimy i pracy w Empiku musiałam zrezygnować z wolontariatu w Ptasim Azylu, ale wiosną tam wrócę. Niemniej jednak dziś jeszcze bardziej poczułam, jak kocham pracę w ZOO. Może i nie dostaję za to ani grosza, ale przynajmniej tam doceniają moją pracę i mój wysiłek, a wkładam w swoją pracę 100% siebie :) Poza tym ptaki, którymi się opiekuję, może i czasem dziobią mocniej czy podrapią pazurkami, ale nigdy złego słowa nie powiedzą. Cieszą się, kiedy przynoszę im jedzonko. 

Kakadu uśmiecha się do Was ;)


Ale jeszcze chciałam Wam powiedzieć, że jeśli macie trochę wolnego czasu i lubicie być potrzebni to warto załapać się do jakieś fundacji czy innego miejsca na wolontariat. Zazwyczaj wolontariat wiąże się z pomaganiem dobrowolnie chorym dzieciom czy innej grupie poszkodowanych ludzi albo zwierzętom albo ogólne fundacje działające na rzecz ochrony zwierząt i środowiska. W zależności co kto lubi i komu czuje się potrzebny. Ja np oprócz ZOO marzę o tym by przyłączyć się do Fundacji Mam Marzenie, która pomaga spełniać marzenia chorym dzieciom. Bardzo podoba mi się działalność tej fundacji i może kiedyś, jak będę mieć więcej czasu to spróbuję. 



Jeśli szukacie dla siebie miejsca na wolontariat, a nie macie pomysłów, to polecam Wam zajrzeć pod te linki poniżej. Szczególnie teraz jest dobry okres na rozpoczęcie wolontariatu, bo jest okres przedświąteczny i dużo jest ogłoszeń. 






Bardzo zachęcam Was do spróbowania takiego rodzaju pracy. Ja kocham pracę w ZOO. Zawsze wychodzę z ZOO zmęczona ale MEGA SZCZĘŚLIWA i zawsze żałuję, że kończę pracę bo chciałabym tam być jak najdłużej. :) 



10 grudnia 2015

To co dobre szybko się kończy :(

Hej Kochani!

Nie musicie tego czytać, jeśli nie chcecie, ale potrzebuję gdzieś wyrazić swój żal i smutek :(

Niedawno pisałam Wam jak bardzo się cieszę z mojej pracy w Empiku. To już niestety nieaktualne. :((((( Dziś otrzymałam telefon, że już mnie tam nie potrzebują, a przecież miałam pracować do końca grudnia, tak się starałam, nauczyłam się obsługiwać kasę, miałam dobry kontakt z moimi klientami, starałam się im pomagać, doradzać. Oprócz tego dbałam o porządek w sklepie. Nawet dziś byłam.  Zapytano mnie czy jutro będę. Powiedziałam, że tak.


A potem dostaję telefon z agencji, która pośredniczy w zatrudnieniu mnie w tym empiku i mówią, że zrezygnowali tam ze mnie :( Nawet nie wiem, co zrobiłam nie tak. Owszem miałam trudności na początku, nie obsługuję kasy tak szybko jak inni kasjerzy, ale starałam się być pracowita. Dziś nawet nie zrobiłam sobie przerwy a i tak zostałam zwolniona :(


Nie rozumiem....


Nie wiem co mam pisać, nie potrafię powstrzymać łez...od jutra znów na nowo musze zacząć szukać pracy.


08 grudnia 2015

PRACA W EMPIKU

Kochani!

Wybaczcie, że ostatnio rzadziej tutaj piszę, ale właśnie znalazłam pracę. I to nie byle jaką. Co prawda tymczasową, bo na miesiąc, ale zawsze dobre i to. Może to dziwnie zabrzmi, ale ja zawsze chciałam pracować w Empiku, chociaż spróbować na krótko zobaczyć jak to jest. A empikowy towar  - książki, płyty, czasopisma - jest mi bardzo bliski. Sama od małego chodziłam, najpierw z rodzicami, potem z koleżanką, potem sama - do Empiku na Marszałkowskiej w Warszawie. Lubię tam chodzić gdy są gośćmi fajni artyści. Zawsze jak jestem w innym mieście to jeśli jestem w jakiejś galerii lub jest inny empik "niegaleryjny" jak np ten w Poznaniu na ul. Św. Marcin (w pobliżu placu Wolności) to zawsze kieruję swe kroki do Empiku :D no cóż - tak mam. Takie małe uzależnienie, rytuał. Uwielbiam w wolnej chwili chodzić do Empiku, ponieważ lubię jego atmosferę, szczególnie tych większych salonów właśnie, jak na Marszałkowskiej, gdzie każdy dział jest ogromny, na 3 piętrach się to wszystko mieści. Uwielbiam zanurzać się wśród książek - co prawda ja książki wypożyczam, ale lubię chodzić do Empiku w celu poszukiwania jakichś ciekawych tytułów do wypożyczenia później z biblioteki. Co prawda na nowości zwykle muszę trochę poczekać w bibliotece, ale przynajmniej dodam do mojej listy książek kolejną do przeczytania. Np ostatnio kusi mnie książka "Dziewczyna z pociągu". Widzę, że już jest w mojej bibliotece, muszę się tylko ustawić do kolejki :D 




Oprócz książek, jak wiecie, kocham też muzykę, szczególnie polską. Ostatnio trochę mniej kupuję płyt, bo nie miałam za co, ale kiedyś nie wyszłam z empiku bez kupionej płyty :D Takie czasy studenckie :) U mnie w Empiku są też takie jakby stanowiska do słuchania muzyki, można założyć słuchawki, wybrać odpowiednią muzyke i słuchać np zanim się kupi daną płyte. Ile razy ja tak słucham sobie muzyki :D Przy okazji zawsze jakiś gość specjalny się trafił to zostawałam żeby posłuchać wywiadu lub minikoncertu. 

Czasopisma też bardzo lubię czytać, szczególnie taką albo o tematyce zdrowotnej/fitness itd albo podróżnicze i zoologiczne i inne też oczywiście. Także asortyment Empiku mam w miarę dobrze poznany. 

Dlatego tak bardzo się ucieszyłam, gdy otrzymałam telefon z agencji pracy tymczasowej, że przyjmują mnie do pracy na miesiąc do Empiku. Co prawda nie na Marszałkowskiej, ale trochę dalej ode mnie, w galerii Sadyba Best Mall. Jest to empik dużo mniejszy - wydawało mi się, że będzie mi łatwiej go ogarnąć, ale jednak nie jest to takie proste. Bo tutaj wszystkie działy są jakby w jednym. Nieraz ludzie pytają mnie o gry komputerowe lub gry dla dzieci, a nie znam się za bardzo na tym. Zawsze jednak jest to dla mnie okazja, żebym się czegoś nauczyła. Wtedy idę do któregoś kolegi czy koleżanki z pracy i pomaga w znalezieniu gry czy filmu. 



Jednak w ostatnim czasie sporo się nauczyłam. Wiem już jak pomagać szukać ludziom tego, co chcą kupić. Muszę iść do takiego komputera  i sprawdzić czy produkt jest u nas w salonie i w jakim dziale i wtedy idę szukać. Oprócz doradzania ludziom pracuję też na kasie. W tym okresie jest to szczególnie ekstremalne zajęcie, bo ludzie ustawiają się do mnie w długim ogonku :D Ale zawsze miło jest jednak. Ludzie są dla mnie w większości przypadków wyrozumiali, że dopiero uczę się obsługiwać kasę. Chociaż zdarzają się i naburmuszeni ludzie. Ale staram się nimi nie przejmować. Jest tyle pracy w Empiku i tylu pracowników (chyba z 20 i więcej osób tam pracuje, nawet nie pamiętam imion wszystkich). 

Oprócz tego, jak pisałam, miałam jedną nockę w pracy w Empiku. Było to aż 9 godzin. W tym czasie musiałam uporządkować cały Empik. Na początku dobrze mi szło i po 2 godzinkach porządkowania kalendarzy, zabrałam się za książki. Mogłam wtedy na spokojnie zobaczyć co gdzie leży, gdzie jakie są działy. Przeglądałam różne książki. Potem zabrałam się za płyty i filmy DVD, potem czasopisma i artykuły papiernicze. Jednak tak około 4 godziny już ledwo patrzyłam i miałam dość, głowa - miałam wrażenie, że zaraz mi odpadnie, musiałam napić się kawy! :D o 4 nad ranem ale bez tego nie dałabym rady. Potem trochę nabrałam sił. Potem przyszła kierowniczka i zwróciła mi uwagę, że kartek pocztowych nie uporządkowałam :D no nieeeeeee..... a tak chciałam zrobić dobre wrażenie, starałam sie jak mogłam a niektórzy zamiast widzieć czyjeś starania to zawsze powiedzą Ci najpierw co zrobiłam nie tak :D Niestety większość osób, z którymi pracuję chyba ma zupełnie inne nastawienie do tej pracy. Tak naprawdę dużo się dzieje, wszyscy się denerwują, wiadomo - gorący okres przedświąteczny - dlatego nie ma za bardzo czasu na rozmowę z innymi pracownikami, taką na luzie. Chyba sie też za bardzo przyzwyczaiłam do pracy w zoo, gdzie zaraz po "cześć", pytają mnie co słychać i mimo iż jest dużo pracy, to pracujemy w dobrych nastrojach, nawet wiosną i latem, kiedy jest mnóstwo ptaków do wykarmienia. Podobnie w biurze. Ale za to mogę sobie pogadać miło z klientami. Wczoraj jedna pani pytała mnie czy mogłabym jej polecić jakieś książki podróżnicze. Akurat to mój ulubiony dział książek. Poleciłam jej Cejrowskiego "Wyspę na Prerii". Opowiadałam trochę też o tym podróżniku, pani była zachwycona :D Wczoraj pod koniec dnia udało mi się kilku osobom skutecznie pomóc w poszukiwaniach wybranych książek i innych rzeczy. Także płyty Garou - którego lubię. A w tle lecą piękne przeboje - jak dla mnie - piosenki moich ulubionych polskich artystów - np Andrzeja Piasecznego, Golców, Michała Bajora, Ani Dąbrowskiej, inne świąteczne przeboje, także akurat muzyka leci pod mój gust :D 

Podsumowując mój post, powiem tak. Praca w Empiku do łatwych nie należy. Szczególnie jak ktoś pierwszy raz pracuje w jakimkolwiek sklepie. A ja do takich się zaliczam (chociaż szukałam pracy we wszystkich empikach w Warszawie, to dopiero teraz mnie przyjęli, ale to z agencji pracy). Szczególnie trudno jest w takim okresie jak grudzień, gdzie ludzie kupują czasem i z kilka książek na raz :D Po kilku godzinach stania za kasą lub chodzenia po sklepie i rozkładaniu towaru lub pomaganiu ludziom można poczuć ogromne zmęczeni. Jest tylko 15 minutowa przerwa, podczas której mam tylko czas na zjedzenie jednej kanapki, napić sie i skorzystać z łazienki. Także chwilowo moja dieta, nad którą pracowałam, się trochę rozregulowała. To znaczy, nie wróciłam do starych nawyków żywieniowych. Staram się jeść nadal ciemne pieczywo. Ale niestety zdarza mi się pić kawę albo colę, bo muszę sie jakoś pobudzić a jak przychodzę do domu bardzo potrzebuję zjeść coś ciepłego i sycącego, a przychodzę późno - o 19.00. Także taka praca jest mega wyczerpująca. Nawet bardziej niż w ZOO. 



Ale (wiem, że zdania nie zaczyna się od Ale :D ). Ale ja kocham swoją pracę. Za ten wysiłek, który wkładam w swoją pracę, za to, że mogę mieć wszystkie ulubione książki i płyty na wyciągnięcie ręki, choć nie mogę ich kupić :D, ale lubię gdy widzę, jak klienci kupują coś co i ja lubię albo pytają o coś co jest mi bliskie np książki podróżnicze. Mogę być na bieżąco z nowościami. Uczę sie też takiego kontaktu klientem, chociaż sam kontakt z ludźmi mnie nie stresuje, nabrałam odwagi dzięki występom w Jaka to melodia? :) 

Dzisiaj mam dzień wolny, dlatego mogę napisać tutaj na blogu i zajrzeć na inne blogi. Czuję się wyczerpana po tygodniu pracy. Wiem, że to praca tylko na miesiąc, jak na razie, ale chcę dać z siebie maksymalnie wszystko. Nawet nie po to, żeby zadowolić kierownictwo :), ale dla mnie ważniejsze jest to, że ja sama czuję satysfakcję z tej pracy. Lubię też widzieć uśmiech na twarzach ludzi, którym pomogę znaleźć wybraną książkę (bo jakoś o książki najczęściej mnie pytają). Kolega mi poradził, żebym kręciła się przy takim dziale, w którym czuję się najmocniejsza to wtedy będą ludzie o to pytać najczęściej. Także jest coraz lepiej. 


02 grudnia 2015

Mój Pierwszy Dzień w Pracy

Hejka! 

Po długich i intensywnych poszukiwaniach w końcu znalazłam nową pracę!!! 

Pracuję w Salonie Empik w Galerii Sadyba Best Mall - jak ktoś mieszka w pobliżu, zapraszam na zakupy!

Postanowiłam napisać o tym post dopiero dzisiaj, po pierwszym dniu w nowej pracy, choć moi znajomi z FB już wiedzą :)



Piszę też dlatego dzisiaj bo wczoraj, po pozytywnym, poniedziałkowym telefonie z samego rana (z wiadomością - długo oczekiwaną przeze mnie! 2 lata) w końcu oddzwonili do mnie, że DOSTAŁAM PRACĘ!
Potem musiałam pojechać na podpisanie umowy, a od wczoraj już na dobre zaczęłam pracę w EMPIKU :D 

Zaraz opowiem wszystko po kolei, ale najpierw chciałam z Wami podzielić się tym,że ... pisząc teraz te słowa...czuję się jakoś potwornie zmęczona. I nawet nie wczorajszym, długim dniem w pracy, wysiłkiem w niej (wysiłek w pracy nie jest mi obcy, dzięki wolontariatowi w ZOO), ale czuję się zmęczona samym szukaniem pracy. Przy czym czuję nie tyle zmęczenie fizyczne, co psychiczne. Wyczerpanie, a jednocześnie poczucie spełnienia, trochę jeszcze nie wierzę, że już pracuję. Nikomu nie życzę 2 lat bez pracy, ale budzenie sie rano, brak poczucia obowiązku, a jednocześnie ta codzienna myśl, z którą wstawałam z łóżka: "Kiedy będzie praca?, Czy wczoraj zrobiłam absolutnie wszystko, by dostać pracę?", a po rozmowach rekrutacyjnych zastanawiałam się "Czy mnie przyjmą?, czy się im spodobałam?", a gdy nie oddzwaniali, to myślałam "I znowu nic z tego?" Szukanie pracy to nieustanna walka, wręcz syzyfowa praca naszej psychiki. Czułam się niepotrzebna, nie miałam po co wstawać rano, czułam się beznadziejnie. 




Ale na reszcie ktoś we mnie uwierzył. W miniony piątek znalazłam na OLX oferty pracy do Empików na grudzień. Na razie to praca tymczasowa, ale zawsze coś. Potem szybko, tego  dnia oddzwonili do mnie i zaprosili na rozmowę jeszcze tego samego dnia! :D Po, jak zwykle miłej rozmowie i obietnicy oddzwonienia, jakoś nawet przestałam wierzyć, że się uda. Zawsze po rozmowach wychodziłam jakaś podbudowana, że chociaż ktoś się zainteresował moim CV. 




Ale w poniedziałek rano miałam bardzo miłą pobudkę (od czasu porannej pobudki zrobionej mi przez Roberta Janowskiego z radia ;)) ten poniedziałkowy poranek był bardzo miły. Dowiedziałam się, że od 1 grudnia zaczynam pracę w Empiku jako doradca klienta. Jednak wczoraj prawie cały dzień stałam na kasie. Wczoraj byłam przerażona swoimi początkami pracy jako kasjerki :D Myliłam się często, dużo klientów, wszystko trzeba mieć opanowane, w końcu obracałam pieniędzmi ludzi. Często musiałam prosić o pomoc innych pracowników, ale nie było tak najgorzej - dużo osób mi pomagało, powiedziano mi, że najlepiej uczyć się na własnych błędach. Nawet klienci, widząc, że uczę się obsługiwać kasę, życzyli mi powodzenia i rozumieli, że musieli dłużej poczekać na obsłużenie. Nawet miałam przyjemność obsługiwać Joannę Koroniewską ;)



To był długi, męczący dzień, od 13-21. Potem długie czekanie na autobus i tramwaj. Do domu wróciłam po 22 godz. Pierwszy raz pracowałam w takich godzinach, zwykle pracowałam od 8-16, nawet w ZOO. Ale t godzinki jakoś szybko mi minęły, jedynie 2 ostatnie godziny już trochę mi się dłużyły. Potrzebowałam dłuższej przerwy niż 15 minut, nie miałam nawet czasu zjeść obiadu, jedynie kupiłam sobie MacWrapa w McDonaldzie. Wiem, że nie powinnam tam jeść ale w kwadrans niczego innego ciepłego nie zdołałabym zjeść, a potrzebowałam nabrać sił, żeby dalej pracować. 

Tej nocy wyjątkowo dobrze mi się spało, pierwszy raz od 2 lat nie miałam bezsennej nocy. Czułam przyjemny odpoczynek po intensywnej pracy. A dziś czeka mnie po raz pierwszy nocna zmiana :D

Trzymajcie kciuki, żebym nie zasnęła! 


Christiane F - Życie mimo wszystko

Cześć!  W dzisiejszym poście przychodzę do Was z recenzją książki, którą przeczytałam ostatnio. Była nią "Życie mimo wszystko"...